RSS
wtorek, 29 marca 2011
LISKOVA VILA – CZESKI MODERNIZM NA GÓRNYM ŚLĄSKU

O Ostravie już tutaj kiedyś napisano, ale jest to temat, który powinien być podejmowany częściej, co obiecuję.

Miasto to leży tak niedaleko polskiej granicy, piętnaście, może dwadzieścia kilometrów i pomimo, że moderny jest tam w brud, zapominamy o niej w swoich architektonicznych wojażach. Na szczęście miasto to ma w sobie energię, która przyciąga i jeśli ktoś był tam choć raz, to wróci. Dla mnie rok bez wizyty w Ostravie należy do straconych, staram się nie tracić czasu od sześciu lat.

Widok od strony ul. Čedičovej

Widok od strony ogrodu

Widok od strony ogrodu

Ogród zimowy

Po śląskiej, a właściwie górnośląskiej stronie rzeki Ostravicy, na zboczu wzgórza znajduje się willa Eduarda Liski. Z jej okien rozpościera się widok na ostrawski krajobraz poprzetykany dziś już resztkami kopalnianych szybów i kominami hut, pośród których króluje wieża międzywojennego ratusza w towarzystwie hełmów barokowych kościołów. Panorama jest tym bardziej okazała, kiedy podziwiać ją można pijąc kawę w salonie liskovej willi. Lokalizacja na skarpie wymusiła na projektantach – braciach Čestmírze i Lubomírze Šlapetovych – zastosowanie konkretnych rozwiązań, w przyziemiu znajduję się partia wejściowa oraz pomieszczenia gospodarcze, piętro zajmują sypialnie, kuchnia, oraz jadalnia ze wspomnianym salonem. Do salonu przylega ogród zimowy, który wraz z doświetleniem salonu tworzy jedną wielką szklaną powłokę. To zaokrąglone przeszklenie jest wyróżnikiem willi, jego najważniejszą częścią. Naprzeciw tego okna architekci zaproponowali siedzisko, którego kształt stanowi niemalże jego negatyw . każdy gość salonu patrzy na panoramę miasta niczym na realistyczny obraz. Realizm w modernistycznym wnętrzu? Biorąc pod uwagę archetyp okna w tym przypadku to chyba jednak abstrakcja.

Salon

"Wielka szyba"

Ogród zimowy, tym razem od wewnątrz

Jeśli ktoś czuje niedosyt, a mam nadzieję, że tak jest, polecam ten film:

http://www.ceskatelevize.cz/ivysilani-jako-driv/411235100081005-pribehy-domu/

 

wtorek, 01 marca 2011
LEŻAK LACHERTA

Leżak, lekki mebel, którego proweniencja sięga końca XIX wieku, kiedy medycy dostrzegli dobroczynne działanie powietrza w leczeniu tuberkulozy. Mebel niezbędny był do obowiązkowego werandowania w górskich kurortach, które chorym zalecano aplikować po kilka godzin dziennie. Pacjenci korzystając z tych przenośnych mebli mogli w wygodnej pozycji odpoczywać i wdychać powietrze nasycone sosnowymi olejkami eterycznymi, które miały mieć zbawienny wpływ na zdrowie.

Później leżak stał się meblem wypoczynkowym stosowanym niezależnie od stanu zdrowia jego użytkownika. Chętnie wykorzystywano go w innych kurortach, także nadmorskich oraz jako mebel ustawiany na tarasach i balkonach.

Jak zostało już napisane w „Krześle falistym” Bohdan Lachert po raz pierwszy opublikował swój metalowy leżak w 1928 roku. Dwa lata później znalazł się ten sprzęt Zameczku Prezydenta w Wiśle, która, na życzenie i dzięki staraniom wojewódzkich urzędników, miała stać się prężnym beskidzkim kurortem. Nobilitacja tego mebla, ustawionego w najważniejszej wtedy rezydencji wypoczynkowej w Polsce, była niewątpliwa.

lachert

lachert

Leżak Lacherta ma prostą konstrukcję wykonaną z metalowych rurek połączonych w dwie krzyżujące się ze sobą struktury oraz dodaną trzecią podtrzymującą oparcie. Siedzisko – choć tutaj chyba lepsze byłoby określenie „leżysko” – stanowi swobodnie rozwieszona materia dostosowująca się do kształtów ciała odpoczywającego. Całość dla wygody wzbogacona w podłokietniki z taśm z możliwością regulacji, co tym samym jest regulacją stopnia rozłożenia leżaka. Prosty pomysł, prosta konstrukcja, ale czy funkcjonalna, tego dowiedzieć się nie możemy, ponieważ nie jest mi wiadome czy jakikolwiek egzemplarz tego leżaka zachował się do dnia dzisiejszego.

lachert

Zameczek Prezydenta w Wiśle, leżak widoczny w głębi po prawej

piątek, 25 lutego 2011
UTKANE SKARBY

Ruch odnowy rzemiosła rozpoczął się w Anglii i w II połowie XIX wieku przybierał na sile. Pod koniec wieku ogarnął także tereny będące pod panowaniem monarchii Habsburgów, w 1903 roku powstały Wiener Werkstäte, dziesięć lat później Warsztaty Krakowskie.

Trochę wcześniej, bo w 1898 roku, Rudolf Schlattauer zakłada, wykorzystując doświadczenie miejscowych tkaczek, manufakturę gobelinów. Działo się to w miejscowości Valašské Meziříčí zlokalizowanej około 60 km na południe od Ostravy i 70 km na wschód od Ołomuńca.

Valasske Mezirici

Rudolf Schlattauer, maki

Valasske Mezirici

Rudolf Schlattauer, krzesło z tapiserią

W manufakturze początkowo wyrabiano gobeliny według projektu Schlattauera, później także m.in. Dušana Jurkoviča, Jana Kotěry, Jaro Kučery, Karela Budila, Josea Místeckyego.

Valasske Mezirici

Wnętrze muzeum

Valasske Mezirici

Jan Kotěra, czaple, 118 x 86 cm

Valasske Mezirici

Ladislav Sutnar (rekonstrukcja), 163 x 300 cm

Valasske Mezirici

arch. Josef Místecký (rekonstrukcja), 193 x 204 cm

Valasske Mezirici

arch.Karel Budil (rekonstrukcja), 130x260 cm

Wytwórnia działa do dzisiaj. W jej budynku zostało otwarte muzeum, gdzie można oglądać prace z początku, jak i końca XX wieku oraz rekonstrukcje niektórych. Pracownia zajmuje się nie tylko tworzeniem kilimów, gobelinów czy tapiserii ale także renowacją tkanin wszelakich.

Valasske Mezirici

Muzealna kawiarnia

Valasske Mezirici

Muzealny sklepik

Valasske Mezirici

Pracownia konserwacji tkanin

Valasske Mezirici

Pracownia tkanin nowych

Valasske Mezirici

Jan. T. Strýček, dyrektor manufaktury

Myślę, że fotografie mówią same za siebie i nie ma sensu rozpisywać się na ich temat.

Fotografie są mojego autorstwa oraz pochodzą ze strony www.gobelin.cz do której odsyłam wszystkich zainteresowanych.

Tagi: tkaniny
11:25, nanans
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 lutego 2011
CEGLANY GENIUSZ

Na Hohenzollernplatz w Berlinie stoi kościół, który pomimo ustawicznych prób zasłaniania przez rozrastające się topole dominuje nad okolicą swoją wysoką wieżą.

hoeger

hoeger

hoeger

hoeger

Powstał w latach 1930-1933 według projektu Fritza Högera – mistrza niemieckiego ekspresjonizmu. Słowo mistrz używam tu z pełną świadomością jego znaczenia, bez silenia się na puste frazesy i okrągłe komplementy. Wykorzystał do maksimum możliwości cegły, zresztą jak w przypadku większości jego realizacji. Różnorodny jej stopień wypalenia, szkliwienia daje wrażenia światłocieniowe zmienne wraz z natężeniem światła słonecznego, które wzmacniane są przez sposób ułożenia ceramicznych bloczków. Pozornie gładkie ściany po zbliżeniu się obserwatora nabierają nowego znaczenia, pozwalają odkrywać swoje niuanse w postaci wystających przed lico muru elementów.

hoeger

hoeger

hoeger

hoeger

hoeger

Kolejne zaskoczenie doznaje widz kiedy wejdzie do środka. Nie ma w nim materiału z zewnątrz. Są za to ostre łuki żelbetowej konstrukcji, których na zewnątrz nic nie zapowiada. Łuki wzbogacone malaturą oraz witrażami sprawiają zupełnie inne wrażenie niż statyczna cegła na zewnątrz. Tutaj ekspresja podkreślona jest kontrastem. Widz czuje się jakby nie stąpał po ziemskiej posadzce, tylko błądził w przestworzach.

hoeger

hoeger

hoeger

Na szczęście miłośnik architektury po wyjściu z kościoła nie wraca tak szybko do rzeczywistości, jest pod jego wrażeniem jeszcze przez jakiś czas. W moim przypadku będzie to z pewnością bardzo długo.

czwartek, 03 lutego 2011
OD KAŻDEJ REGUŁY SĄ WYJĄTKI

Wiem, wiem, że miało być less is more, ale trudno było mi się powstrzymać i nie sięgnąć do secesji. Na usprawiedliwienie napiszę, że różne ośrodki naukowe spierają się o początkową datę modernizmu, jedne twierdzą, że to dopiero po I wojnie światowej. Inne, że secesja to już moderna – biorąc pod uwagę co działo się w architekturze niemieckiej nawet i przed 1910 rokiem trudno się z nimi nie zgodzić.

Po krótkim usprawiedliwieniu prezentuję przykłady secesyjnej biżuterii ze zbiorów Kunstgewerbemuseum w Berlinie.

biżuteria

biżuteria

biżuteria

biżuteria

Dzisiaj wyjątkowo bez komentarza, ponieważ wydaje mi się zbędny

Marto, dziękuję!

 
1 , 2 , 3 , 4